
Najważniejsze są dla mnie relacje. Śmiejemy się, czasem spieramy, wspieramy się w trudnych momentach. Dla mnie to już nie tylko wolontariat. To ludzie, z którymi chce się działać i być - wyznaje Wolontariuszka Fundacji Bliżej Pasji.
W świecie, który pędzi coraz szybciej znalazłam sens mojego istnienia w nim. Wierzę, że każdy jest na świecie w jakimś celu. Być może moim celem jest zatrzymanie się przy tych, którzy czują się niezauważeni i poświecić im swój czas i uwagę
27 grudnia plac przy Urzędzie Miasta w Biłgoraju wypełnił się wyjątkową, świąteczną atmosferą. To właśnie tam, pod pięknie udekorowaną choinką, wolontariusze Fundacji Bliżej Pasji, mieszkańcy miasta oraz przechodnie mogli na chwilę zatrzymać się i wspólnie przeżyć magię Bożego Narodzenia, która – mimo upływu świątecznych dni – wciąż była żywa i obecna.
Mam dwadzieścia osiem lat i przez długi czas myślałem, że moje życie jest „na swoim miejscu”. Dobra praca, własne mieszkanie, kalendarz wypełniony spotkaniami. Wszystko się zgadzało — poza jednym. Coraz częściej łapałem się na tym, że wieczorami siedzę w ciszy i zastanawiam się, kiedy ostatni raz zrobiłem coś naprawdę ważnego.
W ramach projektu „Wolontariat moją marką!” zrealizowano wyjątkową inicjatywę, która w niecodzienny sposób połączyła wolontariuszy, ich rodziny oraz lokalną społeczność. Warsztaty pieczenia i dekorowania świątecznych pierniczków stały się nie tylko okazją do wspólnej pracy, ale również przestrzenią do budowania relacji, integracji międzypokoleniowej i dzielenia się pasją.
W kameralnej, otwartej atmosferze wolontariusze oraz przedstawiciele lokalnej społeczności dzielili się swoimi radościami, trudnościami i doświadczeniami związanymi z działalnością wolontariacką.
Będąc na warsztatach realizowanych przez Fundację Bliżej Pasji poczułam ogromną potrzebę pomocy innym. Pomyślałam wtedy o osobie samotnej, która potrzebuje towarzystwa i rozmowy. Postanowiłam włączyć się w tzw. pomoc sąsiedzką.
W dniach 25-26 października grupa Wolontariuszy Fundacji Bliżej Pasji odbyła wyjątkową wizytę studyjną w malowniczych Bieszczadach. To był czas pełen inspiracji, spotkań z niezwykłymi ludźmi i wymiany doświadczeń, który na długo pozostanie w naszej pamięci.
Od małego uczono mnie tak, że to dobro, które daję innym, kiedyś do mnie wróci. Dlatego staram się łączyć dobro ze sportem – moją pasją aby motywować tym innych i pokazywać że wszystko da się zrobić w życiu, jeśli tylko się chce. Dla mnie wolontariat to nie tylko pomaganie innym, ale też sposób, by samemu się rozwijać – mówi Damian
Na początku wolontariat był dla mnie tylko ciekawym dodatkiem – sposobem na spędzenie czasu. Ale szybko zrozumiałem, że to coś znacznie więcej. Z każdą kolejną akcją, z każdym uśmiechem, rozmową, spotkaniem rosła we mnie świadomość, że robię coś naprawdę ważnego - opowiada Wolontariusz Marcin.