Przeskocz do treści Przeskocz do menu

"Ja to naprawdę lubię!" -wyznaje Ela - koordynatorka wolontariatu

Dotyczy projektu: "Wzmacniamy wolontariat lokalnie!".

Cześć! Jestem Ela.

Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że zostanę koordynatorką wolontariatu, pewnie zapytałabym: „A czy to się leczy?”. Bo ja naprawdę nie planowałam takiej kariery.

To zaczęło się bardzo niewinnie. Przyszłam pomóc przy jednym wydarzeniu. Potem przy drugim. A potem ktoś powiedział: „Słuchaj, ty tak dobrze ogarniasz ludzi… może byś została koordynatorką?”. I zanim zdążyłam zapytać, co to właściwie znaczy, już miałam w telefonie dwie nowe grupy na komunikatorze, kalendarz pełen spotkań i listę zadań dłuższą niż kolejka do kawy na szkoleniu.

Koordynowanie wolontariuszy to trochę jak prowadzenie małej, bardzo kreatywnej orkiestry. Tyle że zamiast skrzypiec mamy pomysły, zamiast nut – spontaniczne wiadomości o 22:37: „Mam genialny pomysł na akcję!”. A zamiast ciszy między utworami – pytania: „A gdzie są markery?”, „Kto wziął przedłużacz?”, „Czy ktoś widział taśmę klejącą?”.

Ale powiem wam coś w sekrecie – ja to naprawdę lubię.

Bo w wolontariacie dzieją się rzeczy, których nie da się zaplanować w żadnym Excelu. Na przykład moment, kiedy ktoś przychodzi na pierwsze spotkanie i mówi: „Ja tylko zobaczę, jak to wygląda”. A po miesiącu organizuje własną inicjatywę i jeszcze motywuje innych.

Albo kiedy planujemy coś bardzo poważnego, a kończy się to śmiechem, pizzą i rozmowami o życiu.

Czasem ktoś mnie pyta: „Czy to nie jest trudne?”. Jasne, że bywa trudne. Bywa też chaotycznie, głośno i trochę szalenie. Ale właśnie w tym całym zamieszaniu rodzą się najlepsze rzeczy – pomysły, przyjaźnie i poczucie, że robimy coś naprawdę ważnego.

Ikona wstecz Wróć do aktualności

Ikona do góry